Jak zmienić swoje życie, a przy tym nie zwariować?
Zmienić swoje życie można na wiele sposobów. To wszystko możemy zrobić np. poprzez zmianę:
- koloru włosów/fryzury
- sposobu odżywiana
- pracy
- itp. Itd.
Poszperałam trochę w internecie i wiele artykułów o zmianie życia zaczyna się od zmiany odżywiana, sposobu myślenia, odizolowania się od czarnych myśli i toksycznych ludzi.
Jak ja zmieniłam swoje życie, a przy tym nie zwariowałam? (Bo chyba nie zwariowałam?).
Otóż w moim przypadku to były cztery kroki. Wiele? Niewiele?
Krok pierwszy
Zainstalowanie na swoim telefonie aplikacji randkowej.
Tak, zmianę swojego życia można rozpocząć od zainstalowania w swoim telefonie jednej z miliona aplikacji randkowych, używanie jej – i to dość intensywnie. Jakie są moje doświadczenia z tym związane? Wszystko, co opisują w internecie to prawda. Na swojej drodze spotkałam bardzo wielu facetów szukających szybkiej randki, druga grupa to faceci, którzy chcieli być ulegli, a trzecia grupa – ta najmniejsza to faceci, którzy faktycznie szukają poważnego związku czy relacji. A więc zmagałam się z tym wszystkim, poznając nawet po drodze jednego drobnego kłamczuszka - ale pamiętajcie karma wraca! 🙂
Tak, zmianę swojego życia można rozpocząć od zainstalowania w swoim telefonie jednej z miliona aplikacji randkowych, używanie jej – i to dość intensywnie. Jakie są moje doświadczenia z tym związane? Wszystko, co opisują w internecie to prawda. Na swojej drodze spotkałam bardzo wielu facetów szukających szybkiej randki, druga grupa to faceci, którzy chcieli być ulegli, a trzecia grupa – ta najmniejsza to faceci, którzy faktycznie szukają poważnego związku czy relacji. A więc zmagałam się z tym wszystkim, poznając nawet po drodze jednego drobnego kłamczuszka - ale pamiętajcie karma wraca! 🙂
Krok drugi
Poznanie kogośI tak oto w czarnym lesie poznajesz kogoś. Z kim bardzo dobrze Ci się rozmawia. Spotykacie się i bang bang. Zaczyna być bardzo poważnie
Krok trzeci
MIŁOŚĆ
Tu zaczynają się pierwsze schody. Zakochujesz się, ale pojawia się problem, bo druga połówka mieszka 160 km dalej, więc widujecie się średnio raz w tygodniu bądź raz na dwa tygodnie.
Krok czwarty
KUMULACJA.
Zmieniasz pracę, miejsce zamieszkania, otoczenie – zmieniasz wszystko. Dla mnie, osoby, która nigdy, ale to przed nigdy nie wyobrażała sobie, że wyprowadzi się z domu dalej niż 50 km był to szok termiczny. Bo o ile zmiana pracy nigdy nie była dla mnie problem. O tyle sam fakt, że zostawiam rodzinę, przyjaciół i wszystko co znam i wyprowadzam się do zupełnie obcego miasta, było w pewnym stopniu traumatyczne– notabene dopóki nie poznałam mojej drugiej połówki nigdy wcześniej w Koszalinie nie byłam.
Wszyscy, którzy znają mnie trochę bliżej wiedzą, że relacje rodzinne cenię sobie najbardziej. Mówię tutaj przede wszystkim o rodzicach, bo to dzięki nim jestem tym człowiekiem, którym jestem i jestem w tym miejscu, w którym jestem - choć to, że aktualnie mieszkam w Koszalinie zawdzięczam zupełnie komuś innemu :) Zatem na samą myśl, że się wyprowadzam chciało mi się płakać - niejednokrotnie się to działo. Ale była też druga strona medalu - miłość. I tu mając stuprocentowe poparcie rodziców i najbliższych postanowiłam spróbować i wywrócić swoje życie do góry nogami.
Ok, ok. Jak teraz to opisuję to wszystko wydaje mi się takie super proste. Ale tak wcale nie było. Jak każda osoba na moim miejscu – bo nie wierzę, że jestem przypadkiem jednym na milion miałam masę wątpliwości. Zastanawiałam się, czy aby na pewno po miesiącu nie będę miała dość. Czy zamieszkanie razem z kimś kogo zna się zaledwie pół roku jest mądrym rozwiązaniem? Czy po dwóch tygodniach nie okaże się, że tak naprawdę nie pasujemy do siebie i z walizką wrócę do domu. A przecież postanowiłam zacząć nowe, trochę inne dorosłe życie.
W Gdańsku zostawiłam pracę, która niekoniecznie zawsze dawała mi satysfakcje. Czy nie wrócę tu za dwa tygodnie tak naprawdę z niczym? Powiedziałam sobie wtedy też, że nigdy nie poznam odpowiedzi na te pytania, jeśli nie spróbuje. Zawsze wszystkim dookoła mówię: Lepiej żałować, że się coś zrobiło i spróbowałam, niż żałować się się nie spróbowało - Wtedy mam wrażenie jest jeszcze gorzej. A u mnie? Mija piąty miesiąc, a ja żyję sobie z tymi nogami wywróconymi do góry. I powoli dzień po dniu układam sobie ten świat na nowo. Już nie sama, bo z Nim.
I serio? Myśleliście, że powiem Wam: Jak zmieć swoje życie i nie zwariować? Nie ma jednej recepty na to. Każdy ma swój sposób na zmianę. Wszystko zależy od nas samych. Nie ukrywam duży wpływ na nas ma na pewno fakt, czy posiadamy w kimś wsparcie.
Moja wyprowadzka bardzo wiele zmieniła w moim życiu i we mnie. Przede wszystkim zweryfikowała pewne rzeczy, ale wszystko odbieram na duży plus.
I hej! Mieszkam 25 km od morza! Tak blisko nie miałam nigdy!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz